niedziela, 30 października 2011

kartki ślubne

Zimowy sezon ślubów już niedaleko, zatem dwie takie siostrzane karteczki ślubne, z przepięknych papierów i kryształków Prima Printery...


Obie są w tej samej tonacji, tylko zdjęcia robione w różnych warunkach pogodowych - papiery są takie "herbaciane", jak na drugim zdjęciu.

Kartki przeprowadzkowe cd.

Kolejne karteczki "przeprowadzkowe", do żelaznego składu karteczek na każdą okazję. Forma tagu, aczkolwiek niezbyt mi proporcje się udały...


Stempelki ze scrap.com.pl, takoż dziurkacze i papier, z którego wycięłam dużego kwiatka. Serwetka papierowa chyba też stamtąd, za to papiery bazowe to kolekcja Madeline Primy, kupiona w scrappasji.

środa, 26 października 2011

Kartka "przeprowadzkowa" na nowych śmieciach

Warunki podobne, co poprzednio, z tą różnicą, że kartony jeszcze czekają na wypakowanie. Trochę rzeczy jest łatwo dostępnych, część już rozpakowana - jak na złość ta mniej potrzebna część... Ale akurat przychodzą nowe dziurkacze do kolekcji, są też pojedyncze arkusze papierów BG (Porcelain). I robi się całkiem fajna kartka - muszę przyznać, że mi się podoba, zwłaszcza te kwiatki-dmuchawce złożone z wydziurkaczowanych śnieżynek...

wtorek, 25 października 2011

Kartki "przeprowadzkowe" jeszcze na starych śmieciach

Część rzeczy zapakowana w pudła i wywieziona, a tu dopada mnie straszna potrzeba pokartkowania... Dobrze, że właśnie przyszła przesyłka ze stempelkami Viva Decor i nie zdążyłam jej zapakować, no i zostało jeszcze jedno pudło z papierami... Jakieś kwiatki schowały się na dnie szuflady, pudełko z ćwiekami też jeszcze się ostało... Właśnie doszła też paczka ze scrap.com.pl ze stempelkiem i listkową wycinanką. Eee, nie jest tak źle, da się coś z tym wszystkim zmontować!

(w rzeczywistości ten napis nie jest tak strasznie krzywo!)

poniedziałek, 24 października 2011

Wildlower Trio 6

Oj, nie było mnie tu, nie było... Te ostatnie 2,5 miesiąca było takie, że nie było kiedy taczek załadować... W dużym skrócie - przeprowadziliśmy się w tempie ekspresowym, co oznaczało mnóstwo pracy po pracy i we wszystkie weekendy, ale od 3 tygodni już jesteśmy na nowych śmieciach i jeszcze tylko 11 kartonów straszy nierozpakowanych - głównie z moimi "zabawkami" hafciarsko-papierowymi.
W międzyczasie coś tam udało mi się wydłubać, więc będę stopniowo pokazywać co ciekawsze twory.
Z braku telewizora i rozpakowanych papierków podgoniłam trochę hafcik, zostało już naprawdę niewiele, przy moim tempie to na 3 hafciarskie weekendy.
Jest szansa, że do końca roku skończę :) I dobrze, bo przy okazji przeprowadzki wyciągnęłam parę UFOków, o których udawałam, że UFOkami nie są :) Bo inne ufoki grzecznie siedzą w pudle i czekają na swoją kolej... Nie mówiąc o tym, że kolejne piękne zestawy Dimensions się do mnie szczerzą. A miejsca na ścianach teraz mam, że hoho! I poduchy jakieś dekoracyjne by się przydały i w ogóle. I pokój dziecięcy jakiś taki póki co łysy... Szkoda tylko, że w zestawach do haftu nie ma czasu i chęci na metry!