poniedziałek, 18 lipca 2011

Exploding Box

Zawsze długo dojrzewam do nietypowych kartek - "wybuchające pudełka" podobały mi się już od dawna, ale jakoś mi się "nie zbierało". Aż dostałam w swoje ręcę papiery Jasna Strona Życia Karoli Witczak. Są cudne. Starociowo-cukierkowe, kwiatuszkowo-koronkowe i w ogóle cud, miód i orzeszki.
No i powstał taki exploding box:
Niby proste w wykonaniu, ale co ja się nad nim namęczyłam, to moje :) oczywiście głównie z powodu niestarannego wymierzenia... No ale pokombinowałam, pozakrywałam niedociągnięcia i jest. Podoba mi się.
Po otwarciu wygląda tak:

I jeszcze od góry:
Kwiatki materiałowe psiknięte glimmer mistem Candy Appe Red, dziurkaczowe wycinanki, guziczki ILS, brązowy ćwiek skrapkompeelu (już ich nie ma, sniff), reszta to Jasna Strona Życia.
Na wewnętrznych boczkach pojawią się jeszcze fotki mojego synka, ponieważ pudełeczko przeznaczone jest dla cioci z przedszkola na "koniec" roku.

sobota, 16 lipca 2011

Wildflower Trio 5

To już chyba ostatni raz przed urlopem pokazuję postępy w haftowanych kwiatkach. W zasadzie - plus minus parę krzyżyków - mam połowę.
Przepraszam za pogiętą kanwę, ale zdjęcie jest "prosto z tamborka", kanwa nawet nie miała kiedy się odleżeć. Przy tych fioletowych kwiatkach z prawej można oczopląsu dostać, muszę chyba spróbować haftowania na kilka nitek i igieł naraz ("parkowanie igieł"), bo tak jak zwykle robię, czyli jeden kolor w danym miejscu, dopóki mam mulinę w igle, tutaj średnio się sprawdza.
Różowe groszki są już wszystkie, liczę na dłuugą trasę na urlop po dobrej jakości autostradach - na pewno wtedy pojawią się już pierwsze margerytki w słoiku z lewej strony.

piątek, 15 lipca 2011

"Milionowe" wyzwanie

Standardowo rzutem na taśmę postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu 9.
Użyłam tu papierów Prima z kolekcji Moulin Rouge, zresztą jedynych dwóch, jakie miałam... Toulouse-Lautrekowską pannę podkolorowałam kredkami akwarelowymi, żeby nabrała kolorów bardziej zbliżonych do oryginału, strusie pióra nieco "nastroszyłam" białym brokatem, napis nastemplowałam i wyciełam poszczególne literki (okropnie krzywo zresztą). Całość ponaklejana z użyciem kostek 3D.
Wymyśliłam sobie, że karteczka powinna stanowić komplet z ramką do jakiegoś szalonego zdjęcia, ale póki co go nie stanowi, bo zabrakło mi stosownego papieru... Po urlopie spróbuję uzupełnić zapasy, to zamiar zrealizuję, już nawet wiem, kto mógłby być ewentualnym odbiorcą takiego zestawiku...